O autorze
Bliskie jej kobiety mówią o niej Marta – Matka Polka Polkowska – Iwanowska, która potrafi … choć jej nazwiska oryginalnie mają inną kolejność. Dlaczego? Bo Marta wie co w życiu ważne, dba o to, a jest tego sporo. Ma wspaniałego męża, z którym wychowuje dwójkę małych indywidualistów. Pracuje z ludźmi biznesu, jako psycholog, trener i konsultant. Działa społecznie w Stowarzyszeniu Polka Potrafi, w Piasecznie i wspiera inne organizacje pozarządowe. Jest coachem w www.manufakturarozwoju.pl dając wsparcie swoim Klientom, by odważnie wdrażali zmiany w swoje życie i osobiste i zawodowe. Pisze bloga inspirowanego swoją pracą. A także chwali – chwali Mamy i Tatów, na www.chwalmymamy.pl. Uwielbia szybką jazdę Mustangiem, pracę w ogrodzie, rower i gotowanie - wszystko z swoimi Chłopakami.

Zaproś do swojego życia Dobrą Wróżkę …

Nie znam. Z pewnością nie znam Kobiety, która czasem nie czuła się jak Kopciuszek. A na pewno nie znam Mamy, która by się z tą postacią nie utożsamiała. Smutne….

Smutne, ale prawdziwe. Bo prawdziwe jest to, że wielokrotnie same, albo przez innych, stawiamy się w kącie życia. Najczęściej same zamykamy się w szarej kuchni, by skupić całą swoją uwagę, wszystkie swoje siły na obsłudze, zaspokajaniu potrzeb, oczekiwań i często roszczeń innych. Na wykonywaniu obowiązków. Na realizowaniu kolejnych zadań. Gotowaniu dla innych, sprzątaniu za innych. Myśleniu o innych. Działaniu dla innych. Byciu dla innych. Nigdy dla siebie.

Z czasem stajemy się szare. Szare jak ta kuchnia, która zamknięta na trzy spusty. A my w tej kuchni stajemy się tak malutkie, wręcz niewidzialne, jak ta przestrzeń, w której żyjemy. W której trwamy.

Tą kuchnię mogą zamykać na spusty inni. Świadomie, nieświadomie wyznaczać nam bardzo sztywno określone ramy działania. Zamykać i izolować, by ani przez moment nie przestać „o nich” myśleć. I być. I trwać. I działać tylko dla innych, realizując ich coraz bardziej roszczeniowe oczekiwania.

Tak jak i Kopciuszek jesteśmy nieszanowane. Ale też trochę nie szanujemy się same. Bo jak się szanować, gdy w życiu tylko szarość codziennych obowiązków, coraz bardziej trudniejszych, coraz bardziej nudnych, a jednocześnie bardziej absurdalnych. Czy my same zamykamy się w kuchni? Tak! I chyba częściej robimy to sami, niż to robią inni.


Co z tym zrobić? Czy można z tego wyjść? Czy? I jak?
Chcesz z tego wyjść?

To bądź dla siebie jak Dobra Wróżka. To TY masz nią być … Tak, to Ty masz być dla siebie jak Dobra Wróżka, która w bajce odmieniła los Kopciuszka. Ty – tylko Ty możesz uwierzyć w siebie, zmienić swoje szare stroje na piękne szaty. Tylko Ty możesz otworzyć dla siebie, do tej pory zamknięte drzwi, kuchni. Tylko Ty możesz wypuścić siebie na bal. Ty. Nikt inny… Z tą różnicą, że nasze życie to nie bajka, a zamiast czarów i magicznej różdżki, mamy do dyspozycji tylko swoją pracę. Swoją ciężką, rozwojową pracę nad sobą. Pracę nad swoimi przekonaniami i nawykami.
Zaproś Dobrą Wróżkę do swojego życia i działaj! Zmieniaj je! Zmieniaj życie, zmieniaj siebie, przy jej wsparciu …


Wszystko byłoby takie proste, gdyby nie jedno „ale”.…
Ale najbardziej fascynujące jest to, że My – My często wybieramy zupełnie inne drogi:
- My albo czekamy na Dobra Wróżkę….
- albo stajemy się dla siebie Złą Macochą. …
Co mam na myśli?

W pierwszym przypadku oddajmy nasz los w ręce innych. Czekamy na Wróżkę licząc, że kiedyś się pojawi i odmieni nasze życie. Czekamy i czekamy … i nic. Nic się nie zmienia. Nic się nie dzieje. Nikt się pojawia. Albo jak się pojawia to my w swoim rozczarowaniu, sfrustrowaniu, zanurzeniu w roli Kopciuszka nawet nie chcemy przyjąć wsparcia, pomocy czarów, które Dobra Wróżka może wnieść w nasze życie.

A w drugim przypadku. Co kiedy stajemy się dla siebie Złą Macochą?Mam wrażenie, że część z nas specjalizuje się w dokładaniu sobie obowiązków. Część z nas tylko czyha na swoje potknięcia i gorsze dni. By tylko sobie dowalić. Utrudnić sobie życie, dodatkowo się ograniczyć. Samemu siebie pokarać. Samemu siebie podręczyć. Samemu sobie powytykać błędy, czy postawiać warunki nie do spełnienia. A!! I jeszcze siebie trochę skrytykować. Tak, tak … czasem mam wrażenie, że jesteśmy dla siebie gorsi, niż są dla nas gorsi wszyscy nasi wrogowie. A Złej Macochy jest więcej w nas, niż w kimś innym …

A TY kim jesteś dla siebie?
Dobrą Wróżką?
Czy Złą Macochą?


Bądź szczera Kopciuszku…
Co do siebie mówisz?
Jak siebie traktujesz?

Otwierasz przed sobą kolejne drzwi i możliwości? Czy może czekasz, aby ktoś je otworzył?
A może wręcz przeciwnie sama zamykasz sobie przed sobą drzwi i dokładasz sobie obowiązków, w których nie ma ani grama przyjemności, szczęścia, radości dla Ciebie … a tylko groch i popiół, smutek i brak wiary w siebie …

***
Ps. Pracowałam tą metaforą z moją Klientką. Czy była Kopciuszkiem? Tak. Czy była dla siebie jak Zła Macocha? Niestety tak.
A kim jest teraz? Zaczyna być dla siebie jak Dobra Wróżka. Zaczyna zamieniać się w Królową Balu. Po woli i stopniowo zaczyna grać główną rolę w swoim życiu …
Trwa ładowanie komentarzy...